Zapraszam! :)
Drogi Pamiętniku....
Przed oczami stanęła mi wieża Eiffla. Ja stałam pod nią i miałam dziwne przeczucie, że coś się stanie. Usłyszałam donośny huk i budowla zawaliła się.... prosto na mnie! Zobaczyłam ciemność i myślałam już tylko o najgorszym, aż nagle....
Obudziłam się, cała spocona równo o 3:49. Ten sen tak mnie przeraził, że nie byłam wstanie ponownie zasnąć. Szybko wzięłam prysznic, ubrałam się w bluzkę na długi rękaw i jeansy, chwyciłam torebkę i wprost wybiegłam z pokoju.
Wyszłam z hotelu i znowu wypożyczyłam czerwony rower, miałam szczęście, że wypożyczalnia była całodobowa. Nie wiedziałam dokąd jadę, po prostu moje myśli potrzebowały świeżego powietrza. Jednocześnie doskonale zdawałam sobie sprawę, że moje nogi powiodą mnie pod wieżę Eiffla.
Po godzinie dotarłam. Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać nad tym tajemniczym snem. Myśl o tak realistycznym śnie nie dawała mi spokoju. Zwłaszcza, że nie miałam bujnej wyobraźni ani tendencji do myślenia o złych scenariuszach. Wzięłam głęboki oddech i podeszłam pod wieżę Eiffla. Stałam tam dobre dwadzieścia minut i nic się nie stało.
- To tylko głupi sen - pomyślałam. - Każdemu mogłoby się to przyśnić, każdemu - pocieszałam się w myślach. Wróciłam do mojego hotelowego pokoju. Ponownie przebrałam się w piżamę i jakimś cudem, głęboko zasnęłam.
Wstałam dziś bardzo późno, bo o godzinie dwunastej. Było już dawno po śniadaniu, a ja byłam okropnie głodna. Ubrałam się w to samo co w nocy i wyszłam na miasto. W pobliskiej, lecz innej niż ostatnio restauracji, zjadłam lunch. Postanowiłam spróbować żabich udek i uważam, ze są bardzo dobre. Po spożyciu posiłku zamówiłam taksówkę, przyjechała w pięć minut.
- Emmenez-moi au Louvre* - powiedziałam.
- Bien* - odpowiedziała kobieta za kierownicą.
Za chwilę dojechałam już do Luwru. Było to najpopularniejsze muzeum w Paryżu i jedne z największych muzeów na świecie. Obejrzałam wiele wspaniałych obrazów, niektóre zachwyciły moje serce do granic możliwości, a niektóre troszkę mniej, ale jedno jest pewne: każdy element, każdego z obrazów był tak cudowny jak zachód słońca nad morzem, jak zachód słońca przesłoniony górami lub wieżą Eiffla. Postanowiłam naszkicować portret Mony Lisy. Nie wyszło mi to choćby w jednej setnej tak dobrze jak na obrazie, ale postanowiłam zachować szkic.
Po powrocie do hotelu poszłam na kolację. Nie byłam aż tak głodna i zjadłam tylko bagietkę z szynką, serem i pomidorem. Po powrocie do pokoju 113 zasnęłam kamienny snem. Na całe moje szczęście nic mi się nie śniło.
Jeśli w opowiadaniu będą dialogi po francusku to będę je oznaczać gwiazdką i tłumaczyć je pod koniec. :)
Emmenez-moi au Louvre* - Nad Luwr, poproszę.
Bien* - Okej.
Jeśli kiedykolwiek coś źle przetłumaczę to przepraszam, ale nie umiem francuskiego i wszystko tłumaczę w tłumaczu google. :) Mam nadzieję, że miło wam się czyta tą serię. Będzie około dwadzieścia części z serii Paryż oczami Lilianny. ;)
Autor: Natalia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz