Zapraszam do czytania! :*
Smith wyszedł z domu i wsiadł do swojego czarnego Mercedesa. Jechał szosami i alejami, aż wreszcie dotarł do swojej agencji. Był to wysoki wieżowiec, z niezliczoną ilością okien. Z zewnątrz normalny, ale była to najlepsza na świecie agencja detektywów i tajnych agentów. Johnson był w tej agencji dlatego, że był najlepszym brytyjskim detektywem i rozwiązał każdą zagadkę przed którą go postawiono. Wszedł do środka i pokazał swoją legitymacje dwóm umięśnionym strażnikom. Ci go przepuścili, a detektyw wsiadł do windy. Jechał na dziesiąte piętro do gabinetu najwyższego szefa, całej agencji. Po dotarciu na piętro dziesiąte, wszedł do pokoju 222.
- Dzień dobry szefie. - rzekł Johnson.
- Witaj, Smith. Co cię tu sprowadza? Masz dziś wolne. - odparł szef. Był to człowiek średniego wzrostu miał około metr osiemdziesiąt. W jego czarnych oczach widać było grozę, a wąs kozia bródka potwierdzały, że z tym człowiekiem się nie zadziera. Timmy McBelrk, bo tak miał na imię ten człowiek miał również smukły i szpiczasty nos. Każdy się go bał, ale nie Johnson Smith, detektyw miał odwagę za dwóch, bo przecież musi ją mieć jeśli chce pomagać światu.
- Chodzi o sprawę kradzieży obrazu z jednego londyńskiego muzeum. Chcę się zająć tą sprawą. - powiedział Smith.
- Widzę, że nagroda bardzo cię kręci, Smith. Masz tyle kasy i chcesz więcej to takie egoistyczne.- powiedział szef i owinął sobie wąs wokół palca. - Nie podołasz temu zadaniu. Chcę tam wysłać dwóch detektywów z Kanady, są profesjonalni i to zaszczyt, że są w naszej agencji. - mówił Timmy, a Johnson coraz bardziej się irytował.
- Nie chodzi o pieniądze. Chcę rozwikłać tę sprawę. Ci cali detektywi z Kanady, powinni wracać tam skąd przybyli. To brytyjscy detektywi powinni się zajmować sprawami Wielkiej Brytanii. - odparł Smith, pewny tego co mówi.
- Uważaj na słowa, Smith. - powiedział McBelrk, a w tej samej chwili do gabinetu wszedł wysoki mężczyzna w czarnym kapeluszu i z ciemnymi okularami na nosie.
CDN
Autor: Natalia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz