Napisz do kogoś! :)

niedziela, 11 stycznia 2015

Opowiadanie #1

Hej!
Podobnie jak Olga, postanowiłam umieścić na blogu moje opowiadanie z konkursu literackiego, ale podzieliłam je na części. Nie ma tytułu, więc nazywa się "Opowiadanie". Zapraszam do czytania. :)

Skąd te grzmoty i burza?! Przecież jeszcze rano świeciło piękne słońce i dzień zapowiadał się wspaniale! Aż tu nagle zrobiło się ciemno i zaczęło padać. Oczywiście jak zawsze miałam pecha i zaczęło padać kiedy wracałam ze szkoły. Niestety nie skończyło się na zwykłym deszczu. Wiał silny wiatr, ale myślałam, że to nic takiego i po prostu przyspieszyłam kroku. Jednak odniosłam wrażenie, że wiatr jest jeszcze silniejszy i wydawało mi się, że zbliża się do mnie. Miałam rację. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam tornado. Przeraziłam się
i chciałam uciekać, ale zamiast próbować uratować sobie życie, usiadłam na chodniku
i rozpłakałam się. Moja bezradność mnie przeraziła, jednak nic z tym nie zrobiłam. Tornado było coraz bliżej mnie. Chwilę później po prostu mnie wciągnęło. Nie pamiętam jak wyglądało od środka, ale pamiętam co było potem. Tornado wznosiło mnie w górę.
Nagle zobaczyłam rozświetlony blaskiem słońca szczyt wysokiej góry, a zaraz za nim rozciągała się dzika puszcza zakończona plażą z widokiem na błękitne morze. Wyszłam
z tornada i stanęłam na szczycie góry. Usiadłam i zaczęłam podziwiać piękny widok.

Aha, zapomniałam się przedstawić. Mam na imię Gabrysia, ale wszyscy mówią na mnie Gabi i nie przeszkadza mi to. Mam dziewięć lat i … mieszkam w domu dziecka. Moi rodzice zginęli w wypadku kiedy miałam dziewięć miesięcy. Przeważnie jestem optymistką, jednak szybko się poddaję. Źle się uczę i nie jestem zbyt lubiana. Zawsze, kiedy wracam ze szkoły szybko odrabiam lekcje i wracam do czytania książek fantastycznych. Czytam, kiedy tylko mogę, czasem zaniedbuję przez to obowiązki. Czytanie jest dla mnie jak ucieczka z realnego świata. Co prawda dostaję kary za zaniedbywanie obowiązków, ale takie kary są bardzo przyjemne. Zamiast iść do kina na jakiś głupi, nudny, pouczający film mogę zostać (właściwie muszę) i wtedy mam czas na czytanie. Wychowawcy z domu dziecka mnie nie lubią.
Chyba za to, że różnię się od moich rówieśników. Oni chcą wiecznie wymieniać się kartami piłkarskimi, bawić lalkami Monster-High, albo grać w zbijaka. Tak naprawdę to nie mam na co narzekać. Zawsze znajdą się tacy, którzy mają gorzej.
Siedziałam na górze i po jakimś czasie zaczęłam odczuwać samotność. Do tego byłam głodna. Zeszłam z góry i zaczęłam szukać czegoś do jedzenia. Znalazłam jabłoń, zerwałam
z niej kilka jabłek i umyłam je w płynącym nieopodal strumieniu. Zjadłam jabłka, napiłam się wody i przysnęłam. Ciąg dalszy nastąpi...


Zuza
PS Pamiętajcie, że jutro mamy sprawdzian z historii. :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz