Napisz do kogoś! :)

środa, 31 grudnia 2014

Nowy Wystrój! :)

Hej!
Jak widzicie zrobiłam nowy wystrój, który zostanie tu dosyć długo. :) Nie wie czy wam się podoba, ale mi tak. Robiłam go troszkę 'na szybko', bo mam mało czasu. Ale wyszedł ok. :)

Z okazji Sylwestra życzę Wam:

Szalonego Sylwestra,
Szczęśliwego Nowego Roku,
Dobrych ocen,
nowych wspomnień i znajomości,
I miłego oglądania fajerwerków! :3

2015 please be good. ♥

Natalia. :)


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Paryż oczami Lilianny. #9 KONIEC

Zapraszam do czytania!

Drogi pamiętniku......

Nawet nie wiem jak te dni szybko zleciały...To mój ostatni dzień w Paryżu....Jutro wyjazd, ale dziś jeszcze mogę podziwiać uroki tego miasta. Poszłam do Luwru podziwiać arcydzieła, odwiedziłam wszelkie place, parki, kościoły i katedry w których byłam. Aż w końcu przyszedł czas na pożegnanie się z wieżą Eiffla. Patrzyłam na rzekę Sekwanę przepływającą nieopodal. Patrzyłam na wieżę Eiffla i łzy zaszkliły mi się w oczach. To już ostatni dzień kiedy ją widziałam. Przesiedziałam obok niej cały wieczór całą noc. Najwyżej wyśpię się w samolocie.

O 7:00 miałam odprawę więc na lotnisku byłam już o 5:30, bo nienawidziłam się spóźniać. Czekałam na odprawę czytając Wichrowe Wzgórza i rozmyślając. W reszcie nadszedł czas na wylot. Siedziałam w samolocie czytając, rozmyślając i oglądając zdjęcia. 

Na lotnisku czekali na mnie rodzice. Przytuliłam ich tak jakbym właśnie wróciła z wojny, a nie z miasta moich marzeń. Wróciliśmy do domu i wszystko im opowiedziałam, pokazałam im zdjęcia i szkice.

Gdy jeszcze oglądałam szkice w moim pokoju ze szkicownika wypadła karteczka. Było na niej napisane "Souviens-toi de moi Alexis" pod tym był jeszcze numer jego telefonu. Moje kąciki ust uformowały się w uśmiech który zagościł na mojej twarzy, a z oczy leciały łzy na samą myśl o Paryżu. Tak to Alexis włożył tę karteczkę, postanowiłam, że zdzwonię do niego jutro z rana. 

Tak zakończyła się moja magiczna przygoda z Paryżem. Teraz muszę stąpać po krzywej rzeczywistości, pełnej zakrętów i problemów, ale cóż......Tak już jest na nowej drodze życia, którą sama muszę uformować.....

Tłumaczenie:
Souviens-toi de moi - Pamiętaj o mnie.
Autor: Natalia

Nie martwcie się niedługo nowa seria opowiadań! :)

Zagadka. #7

Hej!

Rozwiązanie zagadki #6: Muzyka
Punkt zdobyła: Olga.

Zagadka: #7:

Płacisz nimi za jedzenie, ubrania, meble itp.

Natalia

Przeprosiny.

Hej!

Wiem, że nie pisałam opowiadań i zagadek, ale naprawdę nie miałam czasu! Ten czas tak szybko leci, że nawet nie wiem ile zagadek i opowiadań jestem wam winna! :D Dziś obiecuję i zagadkę i opowiadanie! :*

Natalia.

środa, 24 grudnia 2014

Przeprosiny

Z tej strony Zuza. Chciałam Was poinformować o tym, że nie będzie obiecanego opowiadania. Może pojawi się w piątek, ale nie jestem pewna. Miałam w planach napisać je dziś rano, ale wstałam o 11 (taak, można mnie nazwać śpiochem...) i musiałam wszystko szybko zrobić, bo jadę do dziadka. Życzę Wam wszystkim wesołych świąt !
 Zuzia

wtorek, 23 grudnia 2014

Jaskinia marzeń #5

-Niepotrzebnie się przestraszyliśmy- powiedziała Wanda. Teraz razem z dorosłymi siedzieli nad jeziorem i śmiali się wspominając swoją przygodę. Teraz te próby ratunku wydawały im się zabawne, jednak kiedy jeszcze nie wiedzieli, że wszystko dobrze się skończy byli przerażeni. Okazało się, że jezioro jest płytkie, więc wszyscy, którzy tam wpadli, byli po prostu mokrzy. Dzień był ciepły i nie musieli wracać do hotelu, żeby zmienić ubranie. Przy dorosłych czuli się na tyle dobrze, że opowiedzieli im swoją historię. Zaskoczyła ich reakcja nowych znajomych.
- Wando, to przecież zupełnie jak...-zaczęła dorosła w długich ciemnobrązowych włosach, o imieniu Julia.
- Tak- odpowiedziała jej koleżanka, która widocznie miała na imię Wanda, a z wyglądu przypominała nastoletnią Wandę. Ogólnie dorośli byli podobni do nastolatków, z wyglądu, głosu, pasji, wad...
- To także nasza historia- powiedział dorosły o imieniu Cyprian, również nie miał ręki.
- To znaczy, że przenieśliśmy się w przyszłość? - zapytała nastoletnia Julia
-Tak- powiedziała dorosła Julia. Potem wspólnie postanowili, że wrócą do swojego miasta, które z biegiem lat ma się zmienić w metropolię, w której się teraz znajdują. Pożegnali nowych przyjaciół i weszli do jaskini, żeby wrócić do domu, i móc z nadzieją patrzeć w przyszłość... Koniec.


To było ostatnie opowiadanie z serii " Jaskinia marzeń ". Po świętach zacznę pisać nową serię, jeszcze nie wiem jaką :). Jutro, dziś wieczorem, albo w czwartek rano, wstawię na bloga specjalne świąteczne opowiadanie. Pozdrawiam i życzę wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

Zuza

niedziela, 21 grudnia 2014

Paryż oczami Lilianny. #8

Witajcie!

Zdaję sobie z tego sprawę, że dawno nie było opowiadań, ale nadrobię to! :)

Drogi Pamiętniku.....

Tego dnia postanowiłam odwiedzić muzeum Les Invalides. Muzeum to jest poświęcone francuskim żołnierzom. Gdy podjechałam tam taksówką ujrzałam piękną budowlę jaką było to muzeum. Weszłam do środka i podziwiałam obrazy, rzeźby i zbroje francuskich rycerzy

Następnego dnia poszłam do paryskiego aqua parku. Świetnie się bawiłam na zjeżdżalniach wodnych, rwącej rzece i na zwykłym pływaniu. Po świetnej zabawie poszłam do cukierni zjeść słodką bułkę, bo byłam bardzo głodna. Po powrocie do hotelowego pokoju wysuszyłam włosy i się przebrałam. Postanowiłam pójść do jakiegoś parku. Tam usiadłam na ławce i szkicowałam zachód słońca. 

Kolejnego dnia myślałam co by tu zwiedzić. W Paryżu zostały mi tylko dwa tygodnie i musiałam je jak najlepiej wykorzystać. Gdy szłam przez ulice Paryża natknęłam się na reklamę koncertu który miał się odbyć w Operze Garnier. Koncert planowany był na dziś wieczór. Postanowiłam, ze udam się na ten koncert. Wieczorem poszłam do tej Opery. Kupiłam bilet i usiadłam w piątym rzędzie. Po chwili rozbrzmiał dźwięk skrzypiec, wiolonczel i kontrabasów. Po minucie do tych dźwięków dołączyły inne, takie jak dźwięki klarnetów, pianin i innych rodzai fletów. Całe wydarzenie trwało dwie godziny. Po cudownym koncercie, wróciłam do hotelowego pokoju 113 i zasnęłam głębokim snem.

Autor: Natalia

Zagadka. #6

Hej. :*
Jak obiecałam dziś kolejna zagadka! :*

Rozwiązanie zagadki #5: Królik
Punkt zdobyła: Oczywiście Olga. :)

Zagadka #6:

Rozbrzmiewa gdy grasz na instrumencie. 

POWODZENIA! :*
Natalia

sobota, 20 grudnia 2014

Zagadka. #5.

Hej! :)

UWAGA!
W okresie świątecznym czyli od 20 grudnia do 7 stycznia zagadki będą się pojawiać aż DWA RAZY W TYGODNIU! Czyli w soboty i niedziele.

Postaram się też codziennie pisać opowiadania. :)

Rozwiązanie zagadki #4: Las.
Punkt zdobyła: Jak zwykle Olga. :3

Zagadka. #5:

Możesz je hodować, ale są też dzikie, jedzą marchewki i sałatę. :)

POWODZENIA!

- Natalia. :)


sobota, 13 grudnia 2014

Zagadka. #4

Hej. c;
Rozwiązanie zagadki. #3: Śnieg
Punkt zdobyła: Olga

Zagadka. #4:
Miejsce gdzie rośnie wiele drzew, dom wielu zwierząt. :)

Natalia.

wtorek, 9 grudnia 2014

Przeprosiny i informacje

                                                       Hej!
             Tu Olga. Mam wolną chwilę, więc postanowiłam napisać tego posta.
    A więc najpierw:

   Przeprosiny:
Baardzo Was przepraszam za brak moich opowiadań. Naprawdę postaram się to nadrobić. Wiem, że ostatnie opowiadanie było dosyć dawno, ale nie ma sensu nad tym się zastanawiać. Trzeba żyć tym, co jest teraz, nie przeszłością (tak wiem, normalnie mądrość życiowa :P ).

  Informacje:
Są już wyniki konkursu literackiego pt.: ,,Granice wyobraźni''. Z naszej klasy wygrały lub otrzymały wyróżnienie (niewiem co dostały) dwie osoby...

                            Julia i Zuzia!

   Gratuluję dziewczynom i przypominam: 16 grudnia o 12:00 w jedynce (w szkole, nie w telewizji) odbędzie się rozdanie nagród. Życzę powodzenia w innych konkursach!

        To mniej więcej wszystko, co chciałam Wam przekazać.
                                                                                                       -Olga:)
  PS: Pamiętajcie o jutrzejszej "niezapowiedzianej kartkówce" z matmy!

niedziela, 7 grudnia 2014

Zagadka. #3

Hej!
Wiem, że w sobotę nie było zagadki, ale nie miałam czasu wejść na komputer. :( 

Rozwiązanie zagadki #2: Zebra.
Punkt zdobyła: Olga.

Zagadka. #3:

W zimie sypie niczym biały puch, lepimy z niego bałwany i powoduje to, że zima jest piękniejsza. :)

Myślę, że łatwa zagadka. :p


czwartek, 4 grudnia 2014

Jaskinia marzeń #4

Około południa przyjaciele opuścili hotel i poszli zwiedzać okolicę. Miasto piękne nocą, za dnia traciło swój urok. Jednak to co było poza miastem pozostawało piękne i magiczne również za dnia. Nie wiem, jak to się nazywa, ale dla mnie są to "piaskowo-gliniane góry". Z lekka przypominają górzystą pustynię, lecz pomimo tego są niesamowite. Gdzieniegdzie porośnięte lasami, piaszczyste góry, pełne granatowych, połyskujących w blasku słońca jezior, były wspaniałym miejscem dla przyjaciół, szczęśliwych, ale nieco zagubionych w nowej sytuacji. Spędzili cały dzień na chodzeniu po lesie, podziwianiu pięknych widoków i wesołych rozmowach. Dziwiła ich jedna rzecz- dlaczego nie byli głodni i zmęczeni? Kiedy w spokoju się nad tym zastanawiali, w oddali zobaczyli samochód. Auto zatrzymało się i wysiadła z niego grupka młodych dorosłych. Gdy nastolatkowie zobaczyli, że to dorośli z kawiarni, myśleli że wybuchną z radości. Podbiegli do dorosłych i nagle nastąpił bolesny powrót na Ziemię... Byli niewidzialni. W chwili załamania stała się kolejna straszna rzecz. Jezioro położone w kotlinie nie było w żaden sposób zabezpieczone i każdy mógł tam wpaść. To właśnie przydarzyło się Uli. Kamień z pod stopy przesunął się, a dziewczyna, rozpaczliwie krzycząc zaczęła spadać w dół. Wtedy Cyprian rzucił się, żeby ją ratować, ale niestety o tym, że jedną ręką nic nie zdziała przypomniał sobie podczas zjazdu w dół. Nagle dorośli podbiegli do Julii i spytali, czy to jej koledzy spadają. Dziewczyna wyjąkała cichutkie "tak", a jedna z dorosłych również pobiegła ratować Ulę i Cypriana. Julia uświadomiła sobie, że znów jest widzialna. Wtedy głośno krzyknęła:" Nie skacz!". Dorosła już schodziła. Julia rozpłakała się, bo czuła się, że kobieta, która ratuje jej przyjaciół nie jest po prostu zwykłą dorosłą. Ciąg dalszy nastąpi...
 
Autor: Zuzia

Paryż oczami Lilianny. #7

Tak wiem, dawno nie było opowiadania. :p
Miłego czytania! :*

Drogi  pamiętniku......
Wstałam bardzo wcześnie, bo o 6.00. Jednak szybko zeszłam na śniadanie i zjadłam kanapkę z dżemem. Następnie wypożyczyłam rower z wypożyczalni rowerów i pojechałam do centrum miasta. Co prawda wieża Eiffla przyćmiła piękno rynka, lecz ta wieża jest tak cudowna, że przyćmiła by urok każdego miejsca. Weszłam do pobliskiego sklepiku i rozejrzałam się. Szukałam jakiś ładnych pamiątek. Byłam miłośniczką, wszelkich malutkich figurek i pocztówek i na każdej wycieczce kupowałam ich nadmierną ilość. 

Po długim namyśle kupiłam średniej wielkości kulę. W środku kuli była wieża Eiffla i wszędzie sypały się serduszka. Podstawa kuli była różowa i widniał na niej spory napis 'EIFFLA'. Zakupiłam również pocztówkę na której był rysunek z wieża Eiffla, a obok niej przepływała rzeka Sekwana. 

Po odłożeniu pamiątek do pokoju, poszłam do parku. Myśl, że w Paryżu mogłam być jeszcze niecałe trzy tygodnie przyprawiała mnie o łzy. Tak więc nie pohamowałam ich. Zawsze lubiłam chwile gdy mogłam rozmyślać. W mojej głowie zawsze dużo się działo. Gdybym miała o tym mówić, nie potrafiłabym. Słowa nie opiszą dokładnie myśli, tylko ich niewielką część. Czasem nie można znaleźć słowa, a czasem się mylimy. Wolałabym napisać o moich myślach. Lecz zawsze zabraknie słowa, lub czegoś nie będę mogła przelać na papier, możliwe jest też to, że wypisze się mi długopis, to bardzo prawdopodobne. Myślałam o wszystkim.....o Francji, rodzinie, moim życiu, bliskich osobach. Przy tym płakałam, myślę, że dobrym wytłumaczeniem moich łez jest po prostu bycie dziewczyną. Lub bardzo wrażliwą. Zawsze mi się wydawało, że chłopacy i dziewczyny myślą totalnie inaczej. Mogłabym rozmyślać tak godzinami, ale gdy zobaczyłam zachód słońca ocknęłam się. Wytarłam łzy chusteczką i wstałam z ławki. 

Po powrocie do hotelu, poszłam coś zjeść. Po kolacji wróciłam do pokoju 113 i zasnęłam kamiennym snem.

Autor: Natalia. 

środa, 3 grudnia 2014

KĄCIK SPORTOWY

NASZA SZKOŁA ZAJEŁA AŻ 4 na 33 MIEJSCA W MISTRZOSTWACH PIŁKI RĘCZNEJ W TORUNIU!PIERWSZE MIEJSCE ZAJEŁA 15 DRUGIE 4 A TRZECIE 3.W OSTATNIM MECZU PRZEGRALIŚMY 4-5 Z TRÓJKĄ.W PIĄTEK 5.12.2014ROKU ODBĘDĄ SIĘ FINAŁY W PIŁCE KOSZYKOWEJ

TO BYŁA KATEGORIA CHŁOPCÓW A U DZIEWCZYN NIE WIEM ,KTÓRE MIEJSCE ZAJEŁY

PS:CHŁOPACY WSTAWIAJCIE PARE POSTÓW BO TROCHĘ ZANIEDBUJEMY NASZ KĄCIK



SZYMON  

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Zagadka #2

Hej!
Bardzo, bardzo, bardzo przepraszam że nie było zagadki, lecz jestem chora i od tego wszystkiego kompletnie wyleciało mi to z głowy. 

Rozwiązanie 1 zagadki: urodziny
punkt zdobyła: Olga.

Zagadka #2:

Jest na drodze, w zoo i dziczy. Co to jest?

Może trochę trudne, ale zobaczymy. :D


- Natalia.

niedziela, 30 listopada 2014

Przeprosiny

Chciałam Was bardzo przeprosić w imieniu moim i Natalii, za to, że nie było zagadki. Jutro postaram się to nadrobić  :). Pozdrawiam!
-Zuza

środa, 26 listopada 2014

Opowiadanie.

Hej!
Tu Natalia i dziś postanowiłam napisać opowiadanie, troszkę inne niż Paryż oczami Lilianny. Oczywiście seria moich wcześniejszych opowiadań będzie kontynuowana. Wymyśliłam bowiem pewną historię gdy we wtorek wracałam do domu. Cała akcja rozgrywa się w czasach gdy Polacy walczyli z Krzyżakami, natchnęła mnie ostatnia lekcja  historii. :)

UWAGA! Wszystko sama wymyśliłam i wplotłam to do historii naszego kraju!

Miłego czytania! :)

Z Czech pochodził sławny rycerz Leopard Exems (czyt.: Eksems). Wracał on od Brandenburczyków, czyli od dzisiejszych Niemców. Brandenburczykom pomagał z wrogimi plemionami, którzy najeżdżali ich kraj. Przejeżdżał akurat przez Polskę, gdy zobaczył go Władysław Łokietek. Poprosił on (Władysław) Leoparda, o to aby pomógł im w walce z Krzyżakami. Mówiono bowiem, że sam ten wojownik był silny jak stu mężów. Leopard działał sam i nigdy nie miał swoich pomocników w walce. Z początku rycerz nie chciał pomóc Polakom, bo zmierzał do Grodów Czerwieńskich. Jednak uległ królowi Władysławowi Łokietkowi i pomógł nam walczyć z Krzyżakami. Jednak Leopard był poganinem, mimo tego, że czasem walczył z wyznawcami Islamu. Jego rodzina była szanowana w Czechach, jednak wyznawała Islam i nie chciał (Leopard) przyjąć wiary chrześcijańskiej. Król Polski nie chciał jednak chwalić poganina, po tym jak Leopard pomoże im z Krzyżakami. Władysław Łokietek mógł wtedy stracić w oczach innych króli, więc spróbował nawrócić Leoparda. Z początku rycerz stawiał opór, ale gdy dowiedział się, że może zyskać w oczach innych króli, nawrócił się. Po walkach które zakończyły się zwycięstwem dla Polaków, odjechał zaraz (Leopard), bowiem był bardzo skromny i nie chciał, aby król Łokietek mu dziękował i wręczał klejnoty. Pojechał do Grodów Czerwieńskich, aby im pomóc z pogańskimi plemionami z którymi wojownicy króla Grodów Czerwieńskich zmagali się już od pięciu lat.Pokonał ich (wrogie plemiona), bez problemu po kilku bitwach. Po całym zajściu wracał do Czech, aby chociaż na chwilę spotkać się z rodziną. W tamtych czasach prowadzono ranking najlepszych rycerzy. Leopard był wtedy piąty na liście, lecz po nawróceniu się i po kolejnych wygranych bitwach zajął w nim (rankingu) miejsce trzecie. Zamierzał Leopard wrócić do Czech, aby spotkać się z rodziną. Lecz kiedy był na granicy Polski z Grodami Czerwieńskimi napadł go rycerz który wcześniej był trzeci w rankingu rycerzy, a teraz jest czwarty. Leopard i ten rycerz stoczyli bitwę, na tej granicy, która skończyła się zwycięstwem dla Leoparda. Przejeżdżał rycerz (Leopard), przez Polskę, gdy zobaczyli go wojownicy Łokietka. Zawiadomili oni o tym króla Władysława i wtedy król mógł spokojnie podziękować ich wybawcy. Leopard otrzymał klejnoty i kosztowności od króla Polski. Rycerz dalej zmierzał ku rodzinnemu domu. Po krótkiej wizycie u rodziny, dalej wyruszył świat. Tym razem pojechał dalej, aby zwiedzać inne kontynenty i pomagać innym krajom. Lecz tam gdzieś daleko za Europą, napotkał pogańskie wojsko jednego z krajów. Chcieli oni ukraść mu kosztowności i klejnoty, które Leopard otrzymał od Łokietka. Wojsko to było bardzo silne i sam Leopard nie dał sobie rady. Zginął mimo zaciętej walki, a Europa straciła swego wielokrotnego wybawcę. Polski król postawił na granicy Polski z Grodami Czerwieńskimi pomnik upamiętniający Leoparda.

Mam nadzieję, że spodobało wam się to opowiadanie. :)
Autor: Natalia.

sobota, 22 listopada 2014

Jaskinia marzeń #3

Przyjaciele obudzili się wczesnym rankiem. Miasto, które wieczorem wyglądało tak pięknie, w świetle porannego słońca stało się zwyczajnym, wielkim miastem. Julia wstała o piątej rano.  Postanowiła przygotować przyjaciołom śniadanie. Zrobiła im tosty. Zjedli razem tosty i zaczęli zastanawiać się co dalej mają zrobić. Doszli do wniosku, że powrót przez jaskinię to kiepski pomysł, bo przecież mogą skręcić w złą stronę i się zgubić... Tak naprawdę to nie chcieli wracać. Powrót oznaczałby szarą rzeczywistość, krytykę, smutek, łzy i przygnębienie. Czuli, że chcą zostać w tym mieście. Nie myśleli o tym, że rodzice się martwią. NIE CHCIELI wracać. Poza tym niewidzialność to świetna sprawa. Postanowili więcej dowiedzieć się o tajemniczym mieście. Jednak w głębi duszy chcieli odnaleźć dorosłych spotkanych w kawiarni. Coś podpowiadało im, że są do nich... podobni.
Ciąg dalszy nastąpi...

Zuza
 
 
PS Przepraszam, że opowiadanie jest takie krótkie, ale nie mam teraz pomysłu na dalszą część. :)

Paryż oczami Lilianny. #6

Miłego czytania. :)

Drogi Pamiętniku........

Dziś obudziłam się z poczuciem, że nie wiem co mam dziś robić. Spojrzałam na mapę Paryża i pomyślałam ile miejsc mogłabym zwiedzić. Po długim namyśle wybrałam się na plac na którym stał Łuk Triumfalny. Ten łuk jest pomnikiem który upamiętnia zwycięstwa francuzów w wojnach napoleońskich. Siedziałam na ławce obok i szkicowałam ten zabytek. Fotografowałam go, aby później stworzyć album z moimi wspomnieniami z Francji. 

Postanowiłam wrócić do hotelu, bo szczerze miałam ochotę tam posiedzieć. We Francji zostały mi jeszcze trzy tygodnie co troszczę mnie smuciło. 

Poszłam na hotelowy basen, który świecił pustkami. Miałam na sobie jednoczęściowy strój który miał żółty kolor, a włosy miałam upięte w koka. Skoczyłam na bobę do basenu robiąc średniej wielkości plusk. Poszłam na fioletową zjeżdżalnie, po której nie zjeżdżało się tak szybko jak po zielonej. Później jednak zdecydowałam się aby zaryzykować i zjechać po zielonej.

Tak minął mi dzień i postanowiłam, że nazajutrz pójdę kupić pamiątki. 

Autor: Natalia.

Zagadka. #1

Hej!
Oto pierwsza zagadka:

To dzień w którym każdy jest dla ciebie miły, dostajesz też prezenty. Zdmuchujesz świeczki na torcie i wszyscy śpiewają ci 'sto lat' oraz składają życzenia. :)

Łatwa zagadka, ale to początek. ;) Odpowiedzi piszcie w komentarzach (pamiętajcie aby się podpisać), na maila klasowego, lub w poniedziałek powiedzcie mi rozwiązanie w szkole. 

POWODZENIA!

- Natalia.

piątek, 21 listopada 2014

Nowy wygląd bloga! :D

Cześć!
Dziś miałam trochę czasu więc zmieniłam wygląd bloga. Dominuje tu kolor zielony, ponieważ teraz na dworze jest tak szaro i ponuro to chociaż na blogu będzie wesoło i zielono. :) Chat pozostaje niebieski, bo jak tworzyłam bloga to znalezienie strony z chatem którego bez przeszkód mogłam wrzucić na bloga zajęło mi pół godziny. :c Ale nasza playlista jest teraz zielona i informuje, że piosenki są nadal takie same. :) Pył lecący z myszki ma kolor zielony w dwóch odcieniach, ale nadal leci napis 5B. c: Jednym słowem nasz blog przeszedł metamorfozę i myślę, że teraz ciekawiej wygląda, co umili wam przebywanie na nim i czytanie postów. :)

PS Chłopcy bierzcie się za kącik sportowy!!! C:

- Natalia.

Konkurs z zagadkami + Imię dla chomiczka

Hej! ;)

Zacznę od  imienia chomiczka, bo tego pewnie jesteście bardziej ciekawi. :p
Wygrało imię......





TAMTAMTARAMTAMTAM............


FRYTEK!

Nasz chomiczek ma trzy imiona Frytek Mentos Arnold. :)

Teraz szybko przypomnę zasady konkursu na zagadki. Konkurs trwa do końca półrocza i poznamy zwycięzcę pierwszego etapu. :p W drugim półroczu również będzie taki konkurs. Chodzi w nim o to, że ja lub Zuzia piszemy zagadkę, a wy piszecie rozwiązanie w komentarzach (tylko jak pamiętajcie, że gdy piszecie komentarz to podpiszcie się) lub piszcie na maila klasowego. Możecie mnie lub Zuzi podać rozwiązanie w szkole. PIERWSZE i tylko PIERWSZE poprawne rozwiązanie to jeden punkt. Kto na koniec I semestru będzie miał najwięcej punktów - wygrywa. Na koniec półrocza zwycięzca dostaje upominek. Zagadki będą się pojawiać co TYDZIEŃ w sobotę. Godzina niewiadoma, bo różnie może mi lub Zuzi pasować.

Jeśli macie jakieś pytania to możecie śmiało pytać. :) Zgłaszajcie też wszelkie nieporozumienia. Pierwsza zagadka już w sobotę! :)

niedziela, 16 listopada 2014

Post informacyjny :)

Hej!
 
Z tej strony Zuzia. Chciałam Wam przypomnieć, że jutro mamy pracę klasową z historii. Szczerze mówiąc sama o tym nie pamiętałam i dziękuję Oldze, za to, że mi o tym przypomniała :). Nie wiem czy wybraliście już imię dla chomika, bo to Natalia sprawdza maila, a ostatnio nie było jej w szkole. Jeśli nie wybraliście jeszcze to musicie się pośpieszyć, bo nasz zwierzaczek może czuje się pokrzywdzony, przez to, że nie ma imienia. Jeżeli chcecie wziąć udział w konkursie literackim, pamiętajcie, że termin oddania prac to 20.11.2014r. ( czwartek ). Pozdrawiam!
 
Zuza

czwartek, 13 listopada 2014

Matematyka

Hej!
Obiecałam, że będzie i jest. Opowiadanie napisane wspólnie przez nas- 5B na lekcji polskiego.
 
    Pewnego zimowego wieczoru, gdy Antek czytał książkę, mama zawołała go na kolację. Na kolację była jajecznica. Gdy spojrzał w swoją jajecznicę przypomniał sobie o zadaniu z matematyki. Gdy otworzył książkę od matematyki zobaczył działanie 2 x 2. Kiedy je zobaczył nie wiedział co napisać, odwrócił stronę i zobaczył kolejne działania. Zamknął książkę, a wtedy za oknem ujrzał swojego nauczyciela od matematyki. Ze strachu uciekł do kuchni i zaczął jeść zimną już jajecznicę. Zanim chwycił za widelec jego kot, Andrzej strącił talerz ze stołu. Jego mama wybiegła z pokoju i zaczęła krzyczeć. Ze złości zaczęła zmieniać postać, gdyż umiała czarować. W pierwszej chwili zmieniła się w panią od polskiego, a potem w pana W-F-istę. W końcu pan od W-F- u zamienił się w pana od matematyki. Pan od matematyki spytał Antka, czy zrobił zadanie domowe. Nagle pojawiło się tornado i wciągnęło zarówno Antka, jak i pana od matematyki. Kiedy tornado się skończyło znaleźli się na opustoszałym polu. Antek zrobił krok do przodu i znalazł się na stadionie. Na stadionie było bardzo dużo osób, a wszyscy byli nauczycielami od matematyki. Po chwili zorientował się, że wszyscy krzyczą: " Odrób zadanie!". Wyruszył w poszukiwanie swojego domu. Kiedy odnalazł swój dom, od razu zrobi zadanie z matematyki. Morał z tego jest taki, trzeba unikać pana od matmy dzieciaki.
 
Zuzia
 
 
PS Może powinniśmy napisać razem więcej opowiadań? :)

Recenzja książki pt.: ,,Dom Tajemnic"

Cześć. :)

Postanowiłam napisać recenzję książki, bo nikt kto jest w kąciku czytelniczym jeszcze tego nie zrobił. :p Więc książką którą chciałabym wam polecić jest 'Dom Tajemnic'. 

Autorzy 'Domu Tajemnic' to Chris Columbus & Ned Vizzini. Poleca ją J. K Rowling (autorka 'Harre'go Pottera.) dlatego też sięgnęłam po tą książkę i się nie zawiodłam. Zaczyna się ona zwyczajnie, rodzina Walkerów szuka mieszkania i  wszystko zaczyna się od rozmowy z agentką nieruchomości, która opowiada Walkerom o domu Kristoffa. Ale może najpierw opowiem o bohaterach. :p Brendan to dwunastoletni chłopiec, który interesuje się lacrosse (to chyba jakiś sport) i uwielbia grać na swoim PSP. Kordelia jest najstarsza, ponieważ ma piętnaście lat. Bardzo lubi czytać i czasem zachowuje się jak dorosła. Jest jeszcze Eleanor - ich najmłodsza siostra, lat osiem. Ośmiolatka miała problem z czytaniem, bo wszystko czytała i pisała od tyłu (dopiero pod koniec nauczyła się to robić dobrze), a odzywała się gdy NAPRAWDĘ miała coś ważnego do powiedzenia, marzyła też o własnym koniu.

Tak więc rodzina przeprowadza się do domu Kristoffa. Pewnego dnia odwiedza ich sąsiadka, która podaje się za córkę Denvera Kristoffa, do którego kiedyś należał ten dom. Jednak jego 'córka' mieszka w domu obok. Po jej wizycie na rodzeństwo - Eleanor, Brendana i Kordelię spada lawina nieszczęść. Zostają przeniesieni razem z domem do innego świata w którym ich rodzice nie żyją. Musza pokonać olbrzymy, piratów, Wichrową Wiedźmę i Króla Burz. 

Czy rodzeństwu uda się pokonać niebezpieczeństwa?
Czy kiedykolwiek zobaczą jeszcze rodziców i zaznają spokoju?
Czy nawet jeśli wrócą do domu to będzie koniec niebezpieczeństw?

JEŚLI CHCECIE SIĘ DOWIEDZIEĆ CZYTAJCIE 'DOM TAJEMNIC' :)

- Natalia. :)

środa, 12 listopada 2014

Paryż oczami Lilianny. #5

Mam nadzieję, że wam się spodoba. :)

Drogi Pamiętniku!

Rozchorowałam się na trzy dni. Podejrzewam, że się po prostu przeziębiłam. Miałam katar i bolało mnie gardło. Musiałam siedzieć w hotelu, bo nie chciałam jeszcze bardziej zachorować. Z nudów przeczytałam trzy części Ani z Zielonego Wzgórza oraz książkę Dzieci z Bullerbyn. Po udanej trzydniowej kuracji wyzdrowiałam.

Rano postanowiłam pójść nad rzekę Sekwanę. Oczywiście był przepiękny widok na wieżę Eiffla, lecz ja chciałam przepłynąć się małym statkiem. Zapłaciłam za bilet i zajęłam miejsce podziwiając widoki. Woda była czysta, a n niej pływały kaczki. Dałam im trochę chleba który 'zwinęłam' ze śniadania.

 Po rejsie poszłam do cukierni na pączka i kawę. Myślałam co mogłabym robić po południu. Pomyślałam o Bazylice Sacré - Coeur. Tam też się udałam.

W 1870 roku wybuchła wojna francusko-pruska dwaj fransuscy przemysłowcy przysięgli sobie, że gdy po wojnie zobaczą Paryż w takim samym stanie jak przed wojną to wybudują bazylikę ku czci Serca Jezusowego. Obietnicy dotrzymali i powstała ta bazylika. Gdy weszłam do tej bazyliki trwała jakaś msza więc usiadłam cichutko na ławce i pomodliłam się w języku francuskim, rzecz jasna. Akurat była komunia do której przystąpiłam. Po zakończeniu mszy zrobiłam kilka zdjęć i wyszłam na dziedziniec i usiadłam na ławce aby naszkicować tą budowlę. Nagle podszedł do mnie pewien młodzieniec i zapytał się:
- Je peux monter?*
- Oui.* - odpowiedziałam.
Chłopak usiadł koło mnie i przyglądał się jak rysuję. 
- Tirer admirablement.* - powiedział.
- Merci* - uśmiechnęłam się do niego. 
- Quel est votre nom?* - ponownie zadał mi pytanie.
- Lilianna, et vous?*- odpowiedziałam.
- Alexis. - odparł. 

Po całym dniu byłam zmęczona więc nie miałam problemu ze zaśnięciem.

Tłumaczenie:
Je peux monter? - Mogę się dosiąść?
Oui - Tak.
Tirer admirablement - Pięknie rysujesz
Merci - dziękuję
Quel est votre nom? - jak masz na imię?
Lilianna, et vous? - Lilianna, a ty?

Autor: Natalia. :)




Imiona dla chomiczka :)

Cześć :)
 Z tej strony Natalia. Jestem chora więc pomyślałam, ze mogę być aktywna na blogu. :P Chciałam przedstawić moje propozycję na imię dla chomiczka. :) Wy swoje możecie pisać na maila klasowego (superklasa.5B@gmail.com) lub powiedzieć Zuzi w szkole :) 

Moje propozycje:

- Arnold
- Emil
- Pyszczek
- Cukierek
- Frytek
- Mentos

Taaak, Zuza miała lepsze pomysły :D


- Natka. :)

niedziela, 9 listopada 2014

Imię dla chomiczka

                                  Hej!
Nasz chomik nadal nie ma imienia :( . Wpadłam na kilka pomysłów. Oto kilka propozycji na imię dla naszego pupilka:

-Chrupek
-Franek
-Karmelek
-Kazik
-Leo
-Ogryzek
-Orzeszek
-Ząbek
-Pepsi
-Leszek

To są moje propozycje. Zakładałam, że to chłopiec. Możecie wybierać z tych imion i (jeśli macie jakieś propozycje) wymyślać inne. Swoje pomysły możecie wysyłać na klasowego maila (superklasa.5B@gmail.com). Możecie też powiedzieć mi albo Natalii w szkole. Pozdrawiam!
                                                                                                                            Zuza

Nowy administrator :)

Hej!
 Z tej strony Natalia. Chciałam wam powiedzieć, że mamy nowego administratora czyli Zuzę. :) Czym różni się autor od administratora? , że Autorzy nie mają ikonki 'projekt', a administratorzy ją mają. Czyli Zuza będzie mogła dodawać piosenki i razem będziemy decydować o blogu. Jeśli jeszcze ktoś przyda nam się do pomocy to także mianuję go administratorem. :) Jednakże nie każdy może nim zostać! Trzeba pisać posty które nie naruszają regulaminu i być często aktywnym. Musi to też być osoba godna zaufania i odpowiedzialna. Więc nie każdy na taki awans może zasłużyć :) 

PAMIĘTAJCIE, ŻE W PONIEDZIAŁEK I WTOREK NIE IDZIEMY DO SZKOŁY!!! :)

- Natalia 

środa, 29 października 2014

Zadania dla chętnych.

Hej!

Jeśli chodzi o zadania dla chętnych i notatki z języka angielskiego to jeśli chcecie je rozwiązywać to piszcie mi na maila, a ja wam je przęśle. Mail: superklasa.5B@gmail.com czyli nasz mail klasowy. Myślcie też poważnie nad wylosowaną bajką i nie zdradzajcie jej tytułu na chacie ani w postach, bo każdy może to zobaczyć. :) Pamiętajcie o wpłatach na gady i zdjęcia na jutro. Mam nadzieję, że dużo osób zrobi dynię na jutro. 

OSOBY KTÓRE ZGŁOSIŁY SIĘ DO PANI JUTRO NA 7:30 !!!!!!

- Natalia 


poniedziałek, 27 października 2014

Paryż oczami Lilianny. #4

Miłego czytania! :)


Drogi Pamiętniku.......

Obudziwszy się ubrałam się w miętową koszulkę i szare jeansy, wyszorowałam zęby i uczesałam moje rude włosy w kitkę. Kitka była dosyć długo, bo moje włosy sięgały mi do końca pleców. Tym razem postanowiłam zobaczyć co jest na śniadanie w hotelowej stołówce. Okazało się, że na śniadanie są przeróżne sery, pełne kosze bagietek i rogalików oraz rozmaite ciepłe napoje. Wzięłam ser Camembert, bagietkę, rogalika i herbatę. Po zjedzeniu swojej porcji zamówiłam taksówkę, aby jechać w pewne miejsce, które zamierzałam dziś odwiedzić. Po chwili taksówka dojechała.
- À Cathédrale Notre-Dame* - poprosiłam.
- Tout de suite* - odrzekł mężczyzna za kierownicą.

Już za kilka chwil stałam przed drzwiami Katedry Notre-Dame. Weszłam tam i zaczęłam podziwiać piękny kościół. Piękna tej budowli nie mogłabym opisać jakimikolwiek słowami, więc wkleję tu zdjęcie tej budowli. 



Opisać mogę ją jedyne tak: Dwie wieże katedry nie są identyczne, taki przywilej przysługiwał w średniowieczu tylko arcybiskupstwom. Paryż został podniesiony do tej rangi dopiero w 1622.
Całą szerokość fasady zajmują trzy portale, z czego środkowy jest najszerszy. Wyrzeźbiono na nim scenę Sądu Ostatecznego. Zamiast kolumienek (jak to było w stylu romańskim) na cokołach lub wspornikach ustawiono figury zwieńczone baldachimami. 
Spędziłam tam połowę dnia szkicując, modląc się, podziwiając i robiąc zdjęcia. Mimo tego, że miło tam spędziłam dzień, postanowiłam coś zjeść. W pobliskiej knajpie zamówiłam kanapkę z sałatą, serem, szynką i pomidorami, bo nie chciałam iść do restauracji. Po zjedzeniu kanapki, pojechałam tramwajem nad wieżę Eiffla. Ponownie podziwiając piękne widoki, szkicując, rozmyślając i robiąc zdjęcia spędziłam miło resztę popołudnia. 

Gdy wróciłam do hotelu, zjadłam szybko bagietkę z szynką i pomidorem na kolację. Następnie weszłam do pokoju 113 i wzięłam prysznic oraz przebrałam się  piżamę. Była dopiero dwudziesta więc postanowiłam poczytać Wichrowe Wzgórza. Naglę dopadł mnie atak kaszlu i gardło zaczęło mnie troszkę boleć. Wzięłam szybko tabletkę na gardło i wydmuchałam nos. Postanowiłam zasnąć i udało mi się to bez większych przeszkód. 

Autor: Natalia.
:
Tłumaczenie:

 À Cathédrale Notre-Dame - Do Katedry Notre-Drame

Tout de suite - Zaraz

niedziela, 26 października 2014

Jaskinia marzeń #2

       W jaskini przyjaciele znaleźli coś czego nigdy nie zapomnieli. Kiedy weszli głębiej szum morza i podmuch wiatru zniknęły, ale pojawiło się światło. Gdy poszli jeszcze kawałek zobaczyli miasto. Rozejrzeli się i zapytali przechodzącego ulicą nieznajomego jak nazywa się to miasto. Mężczyzna jednak nie odpowiedział i poszedł dalej, jakby zupełnie nie dostrzegł grupy nastolatków. Postanowili poszukać sklepu, bo byli głodni i mieli przy sobie parę złotych. Podczas poszukiwań przechodzili obok wielu przeszklonych biurowców. W szkłach odbijali się ludzie idący ulicą i wszystko inne, ale Jurka, Cypriana, Uli, Wandy i Julii nie było widać. Dotarło do nich, że są niewidzialni. Cyprian spróbował przejść przez ścianę. Udało się. Postanowili to wykorzystać i weszli do kawiarni. Ukroili sobie po kawałku czekoladowego ciasta i usiedli przy stoliku, żeby spokojnie zjeść. Przy stoliku obok siedziała grupka młodych dorosłych. Julia i Jurek uważali, że wydają im się do kogoś podobni, ale nie wiedzieli do kogo. Dorośli popijali kawę i rozmawiali o egzaminach na studia. Można było wywnioskować, że planują iść na studia po wakacjach. Z tego co mówili, wynikało że wszyscy skończyli liceum z dobrą oceną. Wśród dorosłych była dziewczyna, która miała bliznę w tym samym miejscu co Julia i chłopak, który nie miał ręki, jak Cyprian. Dorośli wstali od stołu w tym samym czasie co nastolatkowie i poszli w stronę galerii handlowej. Przyjaciele postanowili pośledzić dorosłych. Przy okazji sami zrobili "drobne zakupy". Tak naprawdę to zdjęli stare ubrania i ubrali te ze sklepu. Oczywiście poszli do przebieralni, bo siebie wciąż widzieli. Julia ubrała miętową koszulę, Wanda jasnozielony T-shirt, Ula granatową sukienkę, Jurek żółtą koszulkę, a Cyprian bluzkę na ramiączkach, żeby nie przeszkadzał mu zwisający rękaw. Wszyscy, oprócz Uli mieli jeansy (czytaj:dżinsy) . Zupełnie zapomnieli po co tu przyszli i postanowili znaleźć jakiś hotel, bo nie chcieli spać na ulicy. Wzięli ze sklepu jakieś ubrania nadające się na piżamy i poszli poszukać sklepu spożywczego. Kiedy znaleźli sklep, wzięli kilka bułek, masło, ser, szynkę i małe opakowanie herbaty. Wszystko wpakowali do szkolnych plecaków, które wciąż mieli przy sobie. Słońce powoli znikało za horyzontem, ale ulice oświetlały liczne neony i wciąż było dużo ludzi. W oddali zobaczyli hotel wysoki na jedenaście pięter. Poszli w jego stronę. Gdy weszli do środka zobaczyli przestronną recepcję. Na tablicy informacyjnej wisiały numery pokojów i informacja dla ilu osób są one przeznaczone. Na jedenastym piętrze był apartament dla pięciu osób. Wzięli z recepcji klucz i wsiedli do windy. Kiedy otworzyli drzwi pokoju o mało nie zemdleli z wrażenia. Był to piękny apartament z wielkimi oknami. W osobnym pomieszczeniu było pięć łóżek. Na łóżkach leżała błękitna pościel. W tym samym pomieszczeniu była też szafa na ubrania. W innym pokoju była kuchnia, w której stały szafki kuchenne z białymi blatami. W apartamencie były dwie łazienki. Łazienki były luksusowe i miały pełne wyposażenie- wannę, toaletę, pralkę, zlew, i prysznic. W głównym pomieszczeniu były wielkie okna, z których rozciągał się widok na rozświetlone blaskiem neonów miasto. Przyjaciele zjedli kolację, wykąpali się i zamknęli drzwi na klucz, żeby sprzątaczki nie mogły wejść. Swoje rzeczy poukładali w szafie i postanowili, że jutro wybiorą się na większe "zakupy". Położyli się na wielkich łóżkach i zasnęli. Czuli, że to dopiero początek wielkiej przygody. Ciąg dalszy nastąpi...
                                                                                                 Zuzia

Paryż oczami Lilianny. #3

Zapraszam! :)


Drogi Pamiętniku....
Przed oczami stanęła  mi wieża Eiffla. Ja stałam pod nią i miałam dziwne przeczucie, że coś się stanie. Usłyszałam donośny huk i budowla zawaliła się.... prosto na mnie! Zobaczyłam ciemność i myślałam już tylko o najgorszym, aż nagle....

Obudziłam się, cała spocona równo o 3:49. Ten sen tak mnie przeraził, że nie byłam wstanie ponownie zasnąć. Szybko wzięłam prysznic, ubrałam się w bluzkę na długi rękaw i jeansy, chwyciłam torebkę i wprost wybiegłam z pokoju.

Wyszłam z hotelu i znowu wypożyczyłam czerwony rower, miałam szczęście, że wypożyczalnia była całodobowa. Nie wiedziałam dokąd jadę, po prostu moje myśli potrzebowały świeżego powietrza. Jednocześnie doskonale zdawałam sobie sprawę, że moje nogi powiodą mnie pod wieżę Eiffla. 

Po godzinie dotarłam. Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać nad tym tajemniczym snem. Myśl o tak realistycznym śnie nie dawała mi spokoju. Zwłaszcza, że nie miałam bujnej wyobraźni ani tendencji do myślenia o złych scenariuszach. Wzięłam głęboki oddech  i podeszłam pod wieżę Eiffla. Stałam tam dobre dwadzieścia minut i nic się nie stało. 
- To tylko głupi sen - pomyślałam. - Każdemu mogłoby się to przyśnić, każdemu - pocieszałam się w myślach. Wróciłam do mojego hotelowego pokoju. Ponownie przebrałam się w piżamę i jakimś cudem, głęboko zasnęłam.

Wstałam dziś bardzo późno, bo o godzinie dwunastej. Było już dawno po śniadaniu, a ja byłam okropnie głodna. Ubrałam się w to samo co w nocy i wyszłam na miasto. W pobliskiej, lecz innej niż ostatnio restauracji, zjadłam lunch. Postanowiłam spróbować żabich udek i uważam, ze są bardzo dobre. Po spożyciu posiłku zamówiłam taksówkę, przyjechała w pięć minut. 
- Emmenez-moi au Louvre* - powiedziałam.
- Bien* - odpowiedziała kobieta za kierownicą. 

Za chwilę dojechałam już do Luwru. Było to najpopularniejsze muzeum w Paryżu i jedne z największych muzeów na świecie. Obejrzałam wiele wspaniałych obrazów, niektóre zachwyciły moje serce do granic możliwości, a niektóre troszkę mniej, ale jedno jest pewne: każdy element, każdego z obrazów był tak cudowny jak zachód słońca nad morzem, jak zachód słońca przesłoniony górami lub wieżą Eiffla. Postanowiłam naszkicować portret Mony Lisy. Nie wyszło mi to choćby w jednej  setnej tak dobrze jak na obrazie, ale postanowiłam zachować szkic. 

Po powrocie do hotelu poszłam na kolację. Nie byłam aż tak głodna i zjadłam tylko bagietkę z szynką, serem i pomidorem. Po powrocie do pokoju 113 zasnęłam kamienny snem. Na całe moje szczęście nic mi się nie śniło.

Jeśli w opowiadaniu będą dialogi po francusku to będę je oznaczać gwiazdką i tłumaczyć je pod koniec. :)

Emmenez-moi au Louvre* - Nad Luwr, poproszę. 
Bien* - Okej.

Jeśli kiedykolwiek coś źle przetłumaczę to przepraszam, ale nie umiem francuskiego i wszystko tłumaczę w tłumaczu google. :) Mam nadzieję, że miło wam się czyta tą serię. Będzie około dwadzieścia części z serii Paryż oczami Lilianny. ;)

Autor: Natalia. 

Mail do pani.

Cześć!

Zadania dla chętnych możecie odsyłać pani na maila 
aagniechaa2@wp.pl

Powodzenia w rozwiązywaniu zadań! :)

- Natalia

piątek, 24 października 2014

Pewnej nocy...

                     Takie małe przypomnienie co do lektury:)

             Słońce zbliżało się ku zachodowi. W oknach pogasły światła i tylko nieliczni torunianie przechadzali się uliczkami miasta skąpanego w blasku księżyca. Był piękny wieczór. Drzewa kołysały się na wietrze, a światła ulicznych lamp padały na rośliny i domy, tworząc dziwaczne cienie. Raz po raz, coś szybko przemykało pod blokami, ale ludzie byli temu obojętni.
             Nagle, księżyc przysłonił się ogromnym ciemnym kołem. Niektórzy ludzie, zwłaszcza dzieci, panikowały, lecz inni uspokajali, że to tylko zaćmienie księżyca. W rzeczywistości, to nie było zwykłe zaćmienie. To był atak.
             Wtem, rozległ się krzyk, a ulice opustoszały. Na drogi wylazły, jakby z podziemi, przedziwne stwory, mające włochate ciała. Na każdej głowie, choćby najmniejszej poczwary, widniało po osiem sztuk oczu. Nogi potworów były długie, także owłosione, tak jak reszta ciała. Wielkie pająki wchodziły na wszystko, co napotkały: były na dachach przystanków autobusowych i tramwajowych, na skrzynkach pocztowych, sklepach, a najodważniejsze wspinały się na wyższe piętra budynków. Ludzie uciekali w popłochu do domów, żeby schronić się przed zarazą, ale niektórzy nie mieli tyle szczęścia. Zostali porwani i zaciągnięci do otchłani podziemi, przez wstrętne stwory, zwane pajęczakami.
              Nagle, pierwsze promyki słońca dały się we znaki pajęczakom. Spłoszone poczwary zmykały do podziemi, ciągnąc za sobą porwanych ludzi. Pierwsze chwile nowego dnia minęły już spokojnie. Ludzie jak zwykle poszli do pracy, szkoły, jak gdyby zapomnieli o całej tragedii.
              Ataki pajęczaków zdarzały się już co noc. Za każdym razem pajęczaki porywały ludzi, zwierzęta, czyniąc ich swoimi sługami.
O dziwo, pajęczaki atakowały tylko w nocy. Czyżby bały się światła dziennego?
                                                                                    C.D.N.
     PS: ciąg dalszy nastąpi, jeśli nie zjedzą was pajęczaki:)

Paryż oczami Lilianny. #2

Zapraszam na drugą część serii 'Paryż oczami Lilianny. :)

Drogi Pamiętniku.....

Kiedy obudziłam się w wygodnym łóżku hotelowym nie mogłam uwierzyć we własne szczęście! W końcu wszystkie moje marzenia (oprócz zostania lekarzem) się spełnią! Szybko wstałam z łóżka, poszłam pod prysznic i ubrałam się w czerwoną bluzkę na krótki rękawa i krótkie jeansowe spodenki. Dziś też było ciepło. Przeczesałam kilkoma ruchami moje rude włosy i wyszłam z pokoju 113. Powinnam iść na śniadanie do hotelowej stołówki, ale zrezygnowałam z tej opcji. Postanowiłam iść do francuskiej restauracji i tam się pożywić. Wyszłam z hotelu i wypożyczyłam rower w wypożyczalni obok hotelu. Na czerwonym rowerze pojechałam do najbliższej restauracji. Zamówiłam zestaw śniadaniowy w który wchodziły dwie bagietki, dżem, ser francuski brie i kawa.Po najedzeniu do pełna postanowiłam zobaczyć wieżę Eiffla. Rowerem jechałam jakąś godzinę, ale wreszcie dotarłam. 

To co zobaczyłam raz na zawsze zostanie w mojej pamięci. Ten widok był tak piękny, tak epicki i niesamowity na raz. Nigdy nie widziałam nic piękniejszego niż wieża Eiffla. Miliony razy widziałam tę budowlę, ikonę architektury na zdjęciach lecz na żywo wyglądała jeszcze cudowniej. Zrobiłam jej chyba tysiąc zdjęć moim nowiutkim aparatem (kupiłam go specjalnie na ten wyjazd, za pieniądze od rodziców, które otrzymałam za tak dobrą średnią na studiach). Gdyby nie ten aparat musiałabym robić zdjęcia moim telefonem, który mimo dobrej marki robił (według mnie) okropne zdjęcia. Postarałam się też naszkicować wzór tej budowli, bo lubiłam także rysować i nawet mi to wychodziło, ale żaden obraz, choćby najlepszego malarza, nie odzwierciedliłby piękna wieży Eiffla. 

Słońce zaczęło zachodzić z horyzontem, niedługo księżyc i gwiazdy zawładną niebem i teraz nie jeden myśli czy odpowiednio przeżył ten dzień, czy to co robił, chciał zrobić, czy było to właściwe i czy żałuje tego dnia czy nie. Tak, zachód słońca. Ja nigdy nie będę żałować tego dnia, gdy mogłam cały dzień przesiedzieć wpatrzona w tę ikonę architektury. Gdy niebo było pomarańczowo-czerwone, a przesłaniała je wieża Eiffla, był to widok piękny jak widok źródła czystej górskiej wody. Temu cudownemu widokowi też zrobiłam miliony zdjęć. Teraz wiele zakochanych par w młodym i starszym wieku przyszło oglądać to co ja zobaczyłam po raz pierwszy. 

Gdy zapadł mrok, zaczęłam wracać do hotelu. Zdążyłam wrócić akurat na kolację. Niestety nie było nic francuskiego oprócz bagietki i rogalików. Wzięłam więc trzy bagietki, a do nich masło i szynkę oraz rogalika którego polałam czekoladą na deser. Szybko zjadłam swoją porcję, bo od rana nic nie jadłam. Jeszcze nienajedzona, postanowiłam zjeść spaghetti z pomidorowym sosem. Po zjedzeniu makaronu razem z sosem wróciłam do pokoju 113. Po prysznicu i przebraniu w piżamę zasnęłam kamiennym snem myśląc, że już nic nie wybudzi mnie z objęć Morfeusza. 

Niestety moja prośba nie została wysłuchana, ale była jeszcze nadzieja, że to tylko zły sen.....

Autor: Natalia



Konkurs literacki z języka polskiego.

Hejo! ^^

Pani od polskiego przysłała mi tematy wypracowań. 

TEMATY WYPRACOWAŃ

         1.”Bim, bam…!” – to stary zegar po babci. Zawsze wiedziałem, że jest niezwykły, bo nie
             tylko „bimbani”, ale śpiewa kołysanki, mruczy jak kot albo wymachuje wahadłem.
           Dzisiaj też  zachowywał się niezwykle, bo gdy…

        2. Lubię tę porę roku. Nareszcie będę…

3. Skąd te grzmoty i burza?! Przecież jeszcze rano świeciło piękne słońce i dzień
   zapowiadał się wspaniale! Aż tu nagle zrobiło się ciemno i …

       4. Tato, przecież wiem, że potrafisz! Byłeś najlepszy w klasie, kiedy...

 5. Nie przepadam za kotami, wolę psy. One też przede mną uciekają. Ten jednak szedł za
   mną od samej szkoły, mruczał przyjaźnie i miauczał.
  - Przecież nie mogę go przygarnąć – pomyślałem – nie lubię kotów, a poza tym mam już
   w domu swojego kochanego Reksa…

Natalio, to są tematy na konkurs pt. "Granice wyobraźni". Termin oddania pracy 20 listopada.Każda praca powinna zawierać następujące dane: imię i nazwisko autora, wiek, klasa, imię i nazwisko nauczyciela, nazwa i adres szkoły.

pozdrawiam Izabela Szczepanowska

To wszystkie tematy :)

- Natka. :)

Haiti, najbiedniejszy z biednych.

            Stwierdziłam, że zacznę pisać taką serię opowiadań. Mam nadzieję, że wam się spodoba i, że seria będzie równie dobra jak i innych.:)

         Cześć, nazywam się Jean Blackmern (czytaj:Żan Blekmer). Jestem Haitańczykiem, czyli pochodzę z Haiti. Mam pięć lat. Pewnie dziwicie się, że jestem taki mały, a już postanowiłem spisać tę historię. Nie, nie ma w tym nic w tym dziwnego. Tę historię spisuje mój tata. On siedzi teraz na fotelu i pewnie się dziwi, co ja wymyślam. Nie, wszystko, co opisuję jest prawdą. A więc zacznijmy ...
                                                                                                            C.D.N.

Od Pani. :)

Cześć! :)
Tak więc pani przesłała mi zadania na plusy oraz notatkę. Pani napisała mi  też:

Zaczynamy akcję ZADANIA NA PLUSY!

Raz w tygodniu(w poniedziałki) będę przesyłała zadania dla chętnych, termin przesłania zrobionych zadań będzie zawsze do następnego poniedziałku do godziny 20:00 ;) Za każde zrobione zadanie dostajecie plusa (musi być zrobione poprawnie w 60%). Ponieważ zadania są do zrobienia w domu, więc jest trochę łatwiej-trzeba uzbierać 5 plusów, aby dostać piątkę. Zadania można przesyłać mailem-ale proszę pamiętać o podpisaniu się, można też przynieść wydrukowane albo przepisane-ja wolę tę pierwszą opcję ;) ale wybór należy do Was.

Zadanie na ten tydzień dotyczy przedimków a, an i the

Przesyłam notatkę na ten temat oraz zadania do zrobienia.

Good luck:)
Best regards
Your Teacher

LINK DO NOTATKI O A,AN I THE:


Po kliknięciu w link notatka od razu wam się pobierze. :)

LINK DO ZADAŃ:


Nie wiem jak z zadaniami ale chyba też od razu zaczną wam się pobierać, gdy klikniecie w link :)

To chyba wszystko, aha i Olga czekamy na twoje opowiadanie. :*

- Natalia. ;)